Nie od dziś wiadomo, że prawdziwa uczta wymaga oprócz znakomitych potraw również odpowiedniego towarzystwa i…wygodnego miejsca. Wiedzieli o tym doskonale już starożytni czego dowodów dostarczają nam nieustannie wykopaliska archeologiczne, prowadzone w różnych antycznych ośrodkach. Jednym z takich miejsc jest niewątpliwie Petra – skalna stolica państwa Nabatejczyków, rozwijającego się na terenie dzisiejszej południowej Jordanii, między III wiekiem p.n.e. a I wiekiem n.e.

Każdy kto zna to miejsce choćby ze zdjęć czy filmów wie, że najsłynniejszymi nabatejskimi budowlami były skalne grobowce fasadowe, a ten najbardziej znany – tzw. skarbiec – zagrał nawet w filmie o przygodach „archeologa” Indiany Jonesa. Tymczasem w Petrze i w jej okolicach Nabatejczycy wykuli w skałach dziesiątki trikliniów – specjalnych sal do…ucztowania.

Nazwa tego specjalnego biesiadnego pomieszczenia pochodzi od greckiego słowa kline oznaczającego sofę lub łoże. W triklinium sofy były trzy – ustawione w rodzaj podkowy. Bez-nazwy-1Każdy z gości miał tu swoje, półleżące miejsce, wybrane przez gospodarzy zgodnie z hierarchią zaproszonych biesiadników. Najzamożniejsi mogli sobie pozwolić na posiadanie nawet dwóch trikliniów: letniego i zimowego. W świecie antyku pokoje tego typu znajdowały się w wielu domach i służyły do niemal codziennego użytku. Tam gdzie triklinium było zbyt małe, łoża biesiadne umieszczano bezpośrednio pod ścianami. Ideałem jednak było pozostawienie za nimi przejścia, pozwalającego służbie na poruszanie się dookoła. Podobnie jak w dzisiejszych Włoszech prawdziwe uczty odbywały się pod koniec dnia. Posiłki jedzone w ciągu dnia były raczej dość lekkie i spożywane szybko, często na stojąco. Jednak najważniejszy posiłek dnia, czyli kolacja (cena) spożywana musiała być w dogodnych i komfortowych warunkach, bez narażania domowników i gości na podglądanie przez np. przechodniów. Leżący sposób spożywania posiłków pojawił się i rozprzestrzenił na obszarze wpływów kultury grecko-rzymskiej właśnie dzięki Grekom. To od nich Rzymianie nauczyli się tej formy ucztowania i przejęli zwyczaj spożywania kolacji w trikliniach. Od tego czasu jedzenie na stojąco stało się dla Rzymian symbolem niskiego statusu społecznego.

W klasycznym wydaniu na środku triklinum powinien stać kwadratowy lub okrągły stół (mensa), zrobiony z marmuru lub kości słoniowej. W pierwszym wieku p.n.e. pojawił się na nim obrus (mantele). Na nim ustawiano odpowiednio potrawy, wino czy pojemniki z przyprawami. Potrawy podawane w formie płynnej spożywano czymś w rodzaju łyżki (cochlear), natomiast niemal wszystkie pozostałe jedzono rękami. Na porządku dziennym były talerze czyli patina (płytki) oraz castinus (głęboki). Porządna uczta nie mogła się także obyć bez (pocula) czyli pucharów do wina.

Triklinia nabatejskie umieszczano także często w okolicach grobowców – być może zatem miały znaczenie niemal religijne i odgrywały ważną rolę w zwyczajach pogrzebowych. Wszak stypa to czasem także całkiem niezła okazja do ucztowania… 🙂

Jeśli nie możecie zwiedzić Petry osobiście, zróbcie to wirtualnie!

Moje zdjęcia trikliniów w Petrze