Czy wyobrażacie sobie gotowanie bez przypraw? Moją wyobraźnię przerasta to zdecydowanie… :). A jednak przyprawy nadające smak i zapach naszym potrawom, kojarzące je z konkretnymi tradycjami kulinarnymi i sprowadzane często z odległych zakątków świata, są na tle historii ludzkości wynalazkiem stosunkowo młodym. Oczywiście o ile uznamy, że 6 tysięcy lat tradycji przyprawiania żywności to czas stosunkowo niedługi :).

Fitolit pod mikroskopem

Kilka lat temu naukowcy z Uniwersytetu w York poddali specjalistycznym badaniom szereg glinianych naczyń i ich fragmentów pochodzących z neolitycznych stanowisk w Europie północnej i środkowej (głównie z Danii i Niemiec). Okazało się, że na ich powierzchni zachowały się tzw. fitolity – skamieniałe twory powstające w tkankach roślin, zarówno we wnętrzu jak i w przestrzeni międzykomórkowej, zmineralizowane i wysycone krzemionką. Te niewielkie pozostałości po roślinach mają dla naukowców moc niezwykłą. To dzięki nim bowiem można śledzić rozwój roślin a nawet zidentyfikować gatunek, z którego pochodzą. Odkrycia dokonano dzięki porównaniu zidentyfikowanych w ośmiu naczyniach fitolitów, z bazą danych rożnych rodzin i gatunków roślin, które bardzo licznie występowały i występują na terenie Europy.

Dzięki badaniom laboratoryjnym (o ich szczegółowych wynikach możecie poczytać tutaj) udało się ustalić, że około 4100 roku p.n.e. człowiek przyrządzający w kilku naczyniach mięso jelenia lub nieokreślone ryby, dodał do potrawy potłuczone ziarna alliaria petiolata – rośliny zwanej dziś zwanej także gorczycą czosnkową. Fitolity wskazujące na tę właśnie roślinę znaleziono w resztkach zwierzęcego tłuszczu, który zachował się na fragmentach naczynia, dlatego naukowcy uważają, że ziarna nie dostały się do garnka przypadkiem a były celowo wymieszane z mięsem.

Alliaria petiolata – gorczyca czosnkowa

Obecność rożnych fragmentów czy ziaren takich roślin jak kolendra, kapary, bazylia, mak czy koperek była już potwierdzona znaleziskami dokonanymi przez archeologów i paleobotaników na wielu stanowiskach Bliskiego Wschodu czy Indii. Niektóre z nich datowano nawet na czasy nieco wcześniejsze, ale kontekst ich znalezienia wskazywał raczej na wykorzystanie medyczne lub nawet dekoracyjne. Ty razem bez wątpienia chodziło o zmianę smaku potrawy. Naukowcy potwierdzili zresztą swoje teorie także empirycznie – wykonali potrawę według zrekonstruowanego przez siebie przepisu i sprawdzili jej smak. Wynik eksperymentu był podobno nader zadowalający :). Ustalono także, że ziarna przyprawy były mocno zgniatane przed dodaniem, tak by uwolniły swój smak i aromat. Najbardziej pasującym smakowo do gorczycy czosnkowej okazało się być mięso ryby.

Ziarna gorczycy, których używamy w kuchni dzisiaj

Tradycja przyprawiania potraw ma zatem co najmniej 6 tysięcy lat. Być może – sugerują to także odkrywcy fitolitów gorczycy – około 4 tysiące lat p.n.e. rolnicy, którzy dobrze już radzili sobie z ujarzmianiem przyrody, zdecydowali się na eksperymenty kulinarne i zaczęli dodawać do potraw nowe rośliny. Niektóre z nich dziś nie są używane (nie używamy dziś raczej w kuchni gorczycy czosnkowej), ale zwyczaj zmieniania smaku potrawy rozwinął się i wzbogacił o wiele roślin, ich ziaren, korzeni, łodyg czy liści. Być może skłoniło ich do tego poszukiwanie środków konserwujących, przedłużających przydatność potrawy. Być może jednak chodziło tu li tylko o kulinarną, smakową przyjemność, tak dobrze nam dziś znaną. Ciekaw jestem ilu naszych przodków straciło w ten sposób życie lub ciężko odchorowało kuchenne doświadczenia i „ekstrawagancje” neolitycznych kucharzy…:).